-Myślę że tak tylko proszę nie za długo ponieważ musi dużo odpoczywać.-powiedział lekarz.
-Oczywiscie Panie doktorze.
Weszłam do sali ,usiadłam koło Harrego a na niego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
-Ty też byłeś,jesteś i bedziesz moim sensem życia.
-Czyli nadal jesteśmy razem?-zapytał.
Złapałam go za rękę i powiedziałam.
-Tak już na zawsze.
-Cieszę się.
-Nic nas nie rozdzieli nawet śmierć.
-Pamiętaj że Cię kocham i nigdy nie przestanę,przepraszam za to co tobie zrobiłem-Harry zrobił się strasznie blady.
Zawołałam lekarza.Musiałam niestety wyjść z sali ... Co się stało? Strasznie zrobił się blady.....Nie on nie moze umrzeć ... Nie może mnie samej zostawić!!!!... Napisałam do Liama że Harry jest w szpitalu a ja z nim...
^^30 minut później^^
Przyjechali do szpitala wszyscy .
-Co z Harrym?-Zapytał Louis .
-Właśnie nie wiem czekam aż wyjdzie lekarz.
^^45 minut później^^
Wkońcu wyszedł lekarz....
-Co z nim żyje? -zapytałam.
-Już dobrze zyje.
-Aha a czy możemy do niego wejść?
-Tak ale na 20 minut tylko.
Weszliśmy do sali gdzie harry spał , nie chcieliśmy go budzić więc powiedziałam chłopakom zeby pojechali do domu a ja tu zostanę... Usiadłam na krzesełku i usnełam.
~~Rano~~
Obudził mnie Harry który bawił się moimi włosami.
-Przepraszam obudziłem Cię.
-Nic się nie stało.
-która godzina?-zapytał Harry
-11:30
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz